Po nocy jednej, spędzonej w całkiem przytulnym Juf Hostelu w Dreźnie, ruszyliśmy nach Berlin do innego odrobinę mniej przytulnego Juf Hostelu.
A potem już tylko nogi w dupie i ahoj przed siebie.
No i przecudowna księgarnia "architecture, art, design, photography", którą na szczęście mogliśmy tylko oglądać zza szyb. Ale było na co popatrzeć i puszczać wodze fantazji jak to będąć bogatym możemy sobie takich trochę kupić.
No i marzeń trochę, że takie książki najchętniej bym poprojektował, poskładał. Tak.

































































