wtorek, maja 29, 2007

Krakowski Kazimierz

W sobotę konferencja, wizyta u cioci pod Krakowem i w miasto. Celem był Kazimierz. Oględnie mówiąc warto było. Zapyziałe uliczki, kamieniczki i ten klimat. Ponoć paryski. Mnóstwo synagog, galerii, knajpek. Nie do opisania, nie do uchwycenia. To co pokazuję to raczej obrazkowa mapa mojej krótkiej wędrówki.























poniedziałek, maja 28, 2007

Babcia rządzi!

Była konferencja w Krakowie, na którą miałem jechać z ojcem. Jako, że babcia spędziła dzieciństwo w mieścinie położonej o godzinę drogi od Krakowa, zabrała się z nami, mama też. Dawno tam nie były. Podjechaliśmy pod Wydział Architektury Politechniki Krakowskiej na Łobzów, poszliśmy na kawkę i zaczęliśmy się żegnać stojąc przy samochodzie, uzgadniając ostatnie szczegóły (mama z babcią miały pojechać na grób do Wodzisławia, my na konferencję). Jako, że czwarta osoba do rozmowy jest zbędna, wyjąłem aparat i zrobiłem kilka rodzinnych snapshotów.
Babcia uderzyła mnie dwa razy jak zobaczyła na wyświetlaczu dwa pierwsze zdjęcia :)
Zdecydowałem się przetransponować je do czerni i bieli, żeby nie liczył się żaden kolor, czy to róż szminki, błękit sukienki, zieleń trawy w tle.
Liczy się tylko Babcia.







sobota, maja 26, 2007

I Rajd Doktoranta PWr

W dniach 18-20 maja, w Głuchołazach (w ośrodku Banderoza) odbył się I Rajd Doktoranta PWr :)
Było bardzo przyjemnie, ale owijać w bawełnę nie będę. Z niewielkiego zestawu 36 zdjęć wybrałem kilka smaczków. Domyślam się, że najbardziej podobać się będą zainteresowanym ,wewnątrzdjęciowym osobom.
Na zdjęciach: uczestniczy wycieczki, wesoła grupa dziecięca, kózki (jedna przypadkowo spotkana i reszta nasza, obozowa).
Cheers.

























piątek, maja 25, 2007

LOMO

Nareszcie!!! Leżał w szufladzie kilka miesięcy. Przy okazji wywoływania filmu z Rajdu Doktoranta, wyciągnąłem go z szuflady. Film naświetlony aparatem Lomo, pożyczonym od przyjaciela.
Zdjęcia zostały zrobione w przedziale czasowym jednego miesiąca w przeróżnych miejscach Wrocławia i nie tylko.
Nie ma wiele do powiedzenia, oprócz tego, że uwielbiam ten aparacik. Bałem się, że zdjęcia nie osiągną zbyt dużego poziomu estetycznego, aparat ma chyba kilkadziesiąt lat i napis "made in ussr". Jednak rządzi. Pierwsze zdjęcie nie pokazuje idealnej ostrości, ale tak bardzo podobała mi się kolorystyka, że postanowiłem zamieścić je również.
I właśnie to co mi się najbardziej podoba w tym aparacie, to świetne odwzorowywanie kolorów i winietowanie. Aloha.



























środa, maja 23, 2007

studium serweciane

W celu przegnania negatywnych myśli, we mnie krążących, postanowiłem pogrzebać chwilę w plikach. Oto efekt.
Reminescencja stołu wielkanocnego.
Wiosenne poszukiwania cały czas leżą odłogiem. Mam nadzieję, że zamieszczę przed jesienią.










wtorek, maja 15, 2007

wrocław jest piękny...

...zdecydowanie i nieodwołalnie
kocham moje miasto